Come back…?

Nie. To wyłączony tryb „SURVIVAL”. Po 4 miesiącach nocnego wstawania chyba nie ma co się łudzić, że coś się w najbliższym czasie zmieni, prawda?

Reklamy

Yuuuupiii…

…? Młoda cały dzień testuje Nianię…Oszzz. Cały wolny dzień- myślę- co ja z tym szczęściem zrobię? Na pewno się wyśpię i polenię się. Oooo tak! To jest dobry plan.
Ale suuuper! Wracam autem i radio mogę mieć podgłoszone na maxa! Ha! To jest życie:D
W domu cicho i nic pod nogami się nie kręci…hmmm- myślę- nie no… fajnie jest- sama się upewniam. Zerkam na telefon i nic…hmmm…To może odkurzę, tak szybko i zacznę się totalnie lenić…
Po 4 godzinach zerkania na telefon i powstrzymywania się przed zamęczeniem Niani…
Odkurzyłam całe mieszkanie, zmyłam podłogi, zrobiłam porządki w kilku szafkach, wstawiłam 4 pralki, zgrabiłam i zebrałam do worków liście, skosiłam trawę i… na całe szczęście po wycięciu jednego drzewka spadł łańcuch z piły elektrycznej, bo aż się boję, co stałoby się z resztą owocowych drzewek…

Pamiątka…

…z wakacji…
Jedni przywożą kule nieśnieżne, inni magnesy na lodówkę, a my wróciliśmy z wychodzącym drugim zębem, któremu towarzyszyła gorączka i katar. W efekcie 3 dni nie spałam i praktycznie non stop trzymałam Młodą na rękach…
Suuuuper:/ już nie mogę się doczekać,co przywieziemy z kolejnych wakacji:p

Reakcja…

…łańcuchowa czyli jak wróciliśmy z wakacji:)
Pełen relax na lotnisku i przy odprawie, bo przecież Młoda śpi podczas lotu i żadna zmiana ciśnienia nie jest jej straszna.
Siedzimy wygodnie w samolocie, z Dzidzią na kolanach i jedziemy na odpowiedni tor…i jedziemy, i jedziemy…Młoda zaczyna się denerwować, bo przecież siedzenie na kolanach nie jest już takie fajne jak odkrywanie świata na czworaka…inne lecące dzieci wrzeszczą w niebogłosy, a nasza zasypia po chrupku…ufff odetchnęliśmy z ulgą:)
Po 2,5 godzinie lotu, kiedy wszystkie dzieci w samolocie po godzinach marudzenia i darcia się w końcu zasnęły nasza Młoda zaczyna przeraźliwie krzyczeć, płakać i się wyginać…WTF? może głodna, więc w pośpiechu przygotowujemy mleko, ale tylko bardziej zaczęła krzyczeć jak poczuła smoczek w buzi…co tu zrobić? nerwowo bujam i nagle zasnęła, jakby jej ktoś prąd odłączył…ponownie ufff udało się:)
Po kilku sekundach jedno po drugim budziło się i zaczynało krzyczeć kolejne dziecko…ups…chyba znowu trzeba będzie ukrywać się przed współpasażerami…

Hotelowe…

…animacje? Brak, więc Moja Córa organizuje własne…

Wieczorem, już po godzinie snu, zaczyna wrzeszczeć w niebogłosy i wyginać się niemiłosiernie na rękach. Program powtarza kilka razy w nocy…WTF- myśle- woda inna, zmiana klimatu, czy co? Po dwóch dniach zagadka się rozwiązała…no bo kiedy niby miał wyjść pierwszy ząbek jak nie na pierwszych wakacjach? :p

Btw… musimy uważać na bezpośrednich sąsiadów, bo im chyba niezbyt podobają się animacje Młodej;) Ufff dobrze, że nie pojechaliśmy do Turcji. Tu nie tak łatwo upozorować atak;)

Mały…

Wakacje- dzień trzeci:) sielanka: piękne słoneczko, odpoczywamy na leżaczku przy basenie, Dzidziuś bawi się grzecznie i śmieje się do wszystkich…
…w tym do przechodzącej grupki polskich turystów w podeszłym wieku. Mili starsi Państwo zagugali, pomlaskali do Młodej, a ona przeszczęśliwa odwzajemnia mlaskanie. Mamusia z Tatusiem zachwyceni, bo mili starsi Państwo pochwalili Dzidziusia, że grzeczny i fajniutki…i nagle uśmiech pozostał tylko na twarzy Tatusia, bo starsi mili Państwo nie omieszkali napomknąć, że Dzidziuś to „mały tatuś” (!)…
…jednak za szybko oceniłam tych starszych Państwa jako „miłych”:/

Moje pierwsze…

W samolocie…greckie wakacje odc. 1 Wylot
13.09, 8:00 wylot. Klamka zapadła i nie ma odwrotu. Napięcie rośnie, bo nie wiem jak Młoda zniesie lot…milion opinii, doświadczeń i rad w necie…Jedne bardziej, inne mniej traumatyczne…na pewno trzeba wziąć coś do picia…hmmmm bardzo interesujące…tylko moja Mała nie pije nic poza mlekiem, więc soczek czy herbatka mogą dać dokładnie odwrotny efekt…
Cały tydzień analiz częstotliwości jedzenia, prób pojenia innymi płynami i wszystko na nic, bo każdego dnia Młoda je i śpi inaczej. „No świetnie”- myśle- „ale się wpakowałam. Będzie afera w samolocie”…
Dzień zero…., stresik jak przed egzaminem czy prezentacją…Ja blada, Tatuś jeszcze bardziej, więc powtarzam, gdzie jest woda, gdzie mleko i jak trzeba wszystko przygotować, pytam kilkanaście razy czy wszystko jest jasne…Tatuś odpowiada, że i tak nic nie pamięta…
w międzyczasie samolot odrywa się od ziemi, a Młoda, mimo zbliżającej się godziny karmienia, zasypia na rękach…
Kurde blaszka nie mogła powiedzieć wcześniej, że latanie samolotem nie jest Jej straszne…:p

Wpadki…

…młodej matki odc.6 „Czarny kot naprawdę przynosi pecha”
Babski wypad na Mazury. Dwie trzydziestki i dwie nieletnie ( 14 i 6 miesięcy), więc tobołków co nie miara. To czas, żeby wprowadzić w życie plan niezabierania niepotrzebnych rzeczy. W końcu to nie koniec świata i w razie czego można dokupić…Pampersy i mleko odliczone z aptekarską dokładnością, więc można jechać:)
Przedostatni wieczór. Jak co dzień przygotowuję mleko dla Młodej i niespodzianka…widać dno w pudełku. „Kurde”- myślę- „coś musiałam pomylić w obliczeniach. Ehhh trzeba było bardziej na matmie uważać:P”. Optymistycznie nastawiona już planuję, że jak Młoda zaśnie przejdę się do sklepu i dokupię.
Wieczorem okazuje się, że Bebilon 2 to produkt deficytowy w mieście Rajgród. „No to pięknie”- myślę- „wybrała się matka bez mleka dla dziecka”. I jeszcze dokładam sobie wiązankę epitetów i wtedy właśnie Druga Trzydziestka podsumowuje „To ku.wa wszystko przez tego czarnego kota”. „O kurde”- myślę rozgrzeszona- „to ja lepiej przeliczę pampersy…
Bilans wyjazdu: -200g Bebilon2: zastąpiony Bebiko2; -2 pampersy: dowiezione w ostatnim dniu.

Mama Mia…

…nie spie. Od ponad 2 tygodni wstaję w nocy dwa, trzy, cztery razy. A na początku to nawet wygrałam kumulację i wstawałam niemal co godzinę…
Dzisiaj w nocy o 4:30 po butli mleka nie zasnęła…”Fu.k”- myślę- „Wstała. Chce się bawić.”
Leżę jeszcze…”może stanie się cud i zaśnie”- myślę…ale Mała zaczyna marudzić, płakać…”O nie”- myślę- „Znowu…” i próbuję opanować wkurzenie z niewyspania i zebrać siły, żeby wstać…i wtedy nagle dobiega z łóżeczka „maaama mammmaa mamama” 😀
Zmęczenie, wkurzenie, uczucie niewyspania. Wszystko szybko minęło. Wstałam, a raczej wyskoczyłam z łóżka w mniej niż 2 sekundy:)